
Nasza kolejna wizyta na targu koni w Kleszczowie, ponownie skończyła się interwencją policji z powodu znęcania się nad końmi podczas załadunku.
Być może dla niektórych to walka z wiatrakami, jak usłyszeliśmy od weterynarza sprawującego tam kontrolę i nie zwracającego uwagi na podobne zachowania handlarzy końmi.
Jak twierdzą niektórzy, konie są zdenerwowane i bez bata nie wejdą... czasem i bez łopaty, drągów, słupków i innych pomocy..

.
My jednak za każdym razem tam jadąc będziemy zwracać na każde takie zachowanie uwagę i wzywać służby do tego upoważnione,aby ukarać przestępców jakimi dla nas są "ludzie" znęcający się nad zwierzętami.
Oprócz tego jak zwykle było pełno niedopatrzeń, sprzedawane świnie niekolczykowane, załadunek i przewóz bydła w jednym aucie, ładowanie koni bez rampy , mimo ze taka jest na targu, drób ściśnięty do granic niemożliwości w klatkach.
Czy ktoś z tych handlujących słyszał w ogóle o ustawie ochrony nad zwierzętami i wymogami dobrostanu ???